wtorek, 25 listopada 2008

Oswajanie akryli

Ogólnie rzecz biorąc - masakra.

Miałam cudne wizje figurki z pięknym cieniowaniem, rozmytymi granicami między kolorami... Wizję, że w 2 godziny jestem w stanie zrobić sobie cały podkład pod dalszą pracę na figurce...

Spotkanie z akrylami było bolesne. Nie dość, że nie pasuje mi ich konsystencja za bardzo, to krycie jest masakrycznie.. niekryjące. Przez godzinę pomalowałam 5 warstw na 2 buźkach i 4 rączkach... Koszmar.. Może uda się to cieniem jakoś ładnie wydobyć... za pół roku ;)
O ile kolejne warstwy farby nie pozakrywają szczegółów na figurkach...

Wnioski z pierwszego malowania:
- dużo cierpliwości
- kilka warstw podkladu kolorowej farby to nic dziwnego
- pędzelki do figurek Warhammera od numeru 1 w dół (nie wiem po co wyciągnęłam nr 5 )
- następnym razem trzeba otworzyć buteleczki z farbą i patyczkiem wymieszać pigment ( podejrzewam, że osadza się na dole i stąd to beznadziejne krycie)
- malujemy na spokojnie w domu, z dużym zapasem czasu, a nie na babskich spotkaniach, gdzie reszta robi kartki świąteczne ;)

Zdjęć nie załączam, bo nie zrobiłam ;)

poniedziałek, 17 listopada 2008

Figurkowo

To mam miejsce na prowadzenie kroniki pomalowanych figurek...
Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Narazie czekają na mnie figurki do Warhammera Battle. Farbki już kupione, pędzelki też, tylko czasu brakuje.
No i techniki z doświadczeniem, bo nigdy wcześniej nie malowałam figurek ;)

Dobrze, że choć trochę się w świecie orientuję ( nie ma to jak stare dobre czasy i dziwne sesje, gdzie niziołki z patelniami potrafiły pobić gobliny ;) )

Tymczasem zbieram informacje, czytam porady, uczę się "na sucho", by przystąpić do działania z jakimś ułamkiem wiedzy figurkowej ;)

No, do następnego razu - najprawdopodobniej już z figurką ;)

  © Blogger template 'Photoblog II' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP